Cardsharing? a co to?

Dzielenie kart kodujących (ang. Card Sharing) – metoda, pozwalająca na dekodowanie sygnału cyfrowych platform telewizyjnych za pomocą kilku dekoderów jednocześnie, ale z użyciem tylko jednej karty abonenckiej. Legalność takiego postępowania zależy od treści postanowień regulaminu operatora karty. Niektórzy operatorzy dopuszczają rozdzielanie usług swojej karty, tylko o ile odbywa się ono w obszarze jednego gospodarstwa domowego (co powoduje, że abonenci rzadziej korzystają z usług konkurencji).

Terminu Card Sharing używa się w Polsce zwykle w kontekście działań niezgodnych z prawem, natomiast określenia dzielenie kart kodujących w przypadku urządzeń działających lokalnie (Splitterów), które z racji swego relatywnie niewielkiego zasięgu znacząco utrudniają ich nielegalne zastosowanie.

Card Sharing jest możliwy w przypadku podłączenia odbiornika telewizji cyfrowej do sieci internetowej. Jeden z użytkowników, który nabył w legalny sposób możliwość odbioru treści kodowanej, udostępnia ją przy pomocy specjalistycznego oprogramowania (które może być zainstalowane zarówno na komputerze jak i w samym odbiorniku). Osoba taka (zwana potocznie “dawcą”) przekazuje dołączającym się do niego (“biorcom”) swój adres IP oraz hasło dostępu. Często osoba ta, posiadająca kartę i opłacająca legalnie abonament, otrzymuje wynagrodzenie lub zwrot kosztów poniesionych na zakup licencji.

Z technicznego punktu widzenia, nie przesyła się całej zakodowanej treści, a tylko odszyfrowane słowo kontrolne (DCW – ang. Decrypted Control Word) o długości (16 bajtów). Dzięki temu, poprzez wykonywanie krótkich transferów, o stosunkowo niskiej częstości powtarzania (w przybliżeniu jedno słowo na osiem sekund), nastąpiło szerokie rozpowszechnienie się takiego procederu, gdyż nie wymaga ono wysokiej przepustowości łącza internetowego.

Jednym z pierwszych odbiorników telewizji cyfrowej z dostępem do Internetu był Dreambox. Obecnie, coraz więcej firm produkuje odbiorniki zdolne do przesyłania danych poprzez globalną sieć. Na dekodery takie często powstaje alternatywne oprogramowanie, oferujące opisywane możliwości.

 

Gdzie szukać dawcy? W Polsce jest kilka forum gdzie można znaleźć dawce….ale…

Np. aby nawiązać kontakt z dawcą trzeba mieć konto na danym forum np. rok czasu, być czynnym userem itd.

Zapłatą może być np. doładowanie do tel za np. 30zł do danej sieci w zależności od bukietu.

Potrzebny też jest odpowiedni dekoder na linuxie oraz internet.

Zmierzch cardsharingu – czas IPTV?

Jak wiadomo, tzw. cardsharing (współdzielenie kart) stanowi poważny problem dla rozwoju usług płatnych kanałów i platform satelitarnych. Dotąd piratom opłacało się ryzykować, by bezpośrednio dawać nielegalny dostęp do płatnych stacji, dzięki udostępnianiu czy współdzieleniu legalnej karty wielu użytkownikom pirackiej sieci, w której najczęściej wykorzystywane są odbiorniki na Linuksie. Czy ten czas mija!
Jak potwierdza rosyjski portal obob.tv, piraci coraz częściej przenoszą usługi cardsharingu do oferty IPTV, gdzie łatwiej jest ukryć legalność, bo potencjalny klient nie wie czy usługodawca ma umowy z poszczególnymi kanałami.

Przez piractwo i cardsharing wielu operatorów platform w Europie – i nie tylko w Europie – miało i nadal ma większe lub mniejsze kłopoty, co znacząco obniża dochody i ogranicza finansowe możliwości zakupu coraz droższych praw do transmisji wydarzeń sportowych oraz premierowych filmów i seriali. Wiadomo, to taka wieczna walka, w której wygranych nie ma, ale pieniądze są wielkie, i to po obu stronach. Zupełnie różna jest jednak prawna odpowiedzialność…

Zamykane są kolejne luki w systemach kodowania, które służą piratom do nielegalnego wykorzystania treści za które nie zapłacili. Jednak te procesy realizowane są w platformach zbyt powoli. Daje to czas piratom, aby szukać nowych sposobów, by ominąć bariery stawiane przez inżynierów z firm, które dostarczają systemy dostępu warunkowego i w samych platformach.

Operatorowi rosyjskiej platformy NTV-Plus groziło bankructwo, gdy pierwsza wersja systemu kodowania Viaccess została złamana przez piratów. Od tego czasu minęło wiele lat, ale problem cardsharingu zarówno w Rosji, jak i w innych krajach europejskich nie został jak dotąd rozwiązany. Częściowo udało się przezwyciężyć nielegalne oglądanie via cardsharing w największej rosyjskiej platformie Trikolor TV. Stało się to najprawdopodobniej dlatego, że piraci zawsze byli bardziej zainteresowani platformą premium, za jaką uznaje się NTV-Plus.

W Rosji zauważono jednak właśnie, że cardsharing traci na popularności. Przychodzi też czas na zastąpienie oglądania kanałów TV za pośrednictwem satelity – także na poziomie piractwa. Zamiast konieczności instalowania anten i kupowania jednak nie najtańszych odbiorników satelitarnych widzowie oddolnie szukają nowych metod, już bez anteny. Do tego trendu szybko dostosowują się piraci. Już w tej chwili dynamicznie rośnie ilość usług oferujących piracki dostęp do kanałów płatnych za pomocą technologii IPTV. Co więcej – jak sobie z tym poradzić, to jeszcze nie do końca wiadomo.

Najgorsze jest to, że media społecznościowe (Facebook i inne) nie radzą sobie z reklamami takich pirackich usług IPTV. Można poniekąd stwierdzić, że w ten sposób po cichu zarabiają na reklamach pirackich usług – to pewnego rodzaju szok. I co ciekawe skoro taki Facebook nie jest w stanie odróżnić usług pirackich od legalnych, to co dopiero przeciętny Kowalski. Jak poważny to problem pokazuje nawet przykład z naszego polskiego podwórka, gdy po wyłączeniu jednej z pirackich usług IPTV konto Facebook promujące usługę zalały komentarze rozżalonych “abonentów”, którzy opłacili (dużo taniej niż u normalnego usługodawcy!) dostęp i skarżyli się, że zostali oszukani…

Działa też masowy mailing takich pirackich ofert IPTV – spamu tego typu zacznie przybywać. Tracą przez to legalne oferty IPTV. Najgorsze co dzieje się w ostatnich miesiącach to formalne tolerowanie piractwa na satelicie. Mowa tu o irańskich kanałach nadających mecze Ligi Mistrzów czy oferta beoutQ na Arabsacie, gdzie nielegalnie nadawano, m.in. mecze MŚ w Rosji.

Przestrzegamy przed takimi ofertami IPTV, szczególnie dotyczy to oferty polskich stacji poza Polską, bo tam łatwo to sprzedać: nie trzeba anteny satelitarnej, więc można dotrzeć do Polonusów w Rosji za Uralem, w Brazylii czy Argentynie, gdzie o polskich stacjach TV mogą pomarzyć. Mocny Internet może to szybko zmienić, a usługi IPTV będą rosnąć. Szkoda tylko, że nie te legalne.

Oto mail wysyłany do potencjalnych klientów promujących „lewe” dekodery IPTV, m.in. zamiast cardsharingu:

– Miło nam poinformować, że uruchomiliśmy usługę IPTV do oglądania telewizji przez Internet. Po prostu przejdź do adresu … .. (nazwa strony), używając loginu i hasła z …. (adres strony udostępniającej usługi udostępniania kart).

– Oglądanie telewizji jest możliwe na smartfonach, tabletach, Smart TV i odtwarzaczach multimedialnych. Prosta konfiguracja, ogromny wybór kanałów i przystępna cena. Spróbuj, spodoba ci się! “

Z oczywistych względów nie wymienimy adresów tych zasobów. Co więcej, te strony to tylko niewielka część ogólnego obrazu tego lewego rynku, bo kontrola będzie bardzo trudna zwłaszcza, gdy trudno będzie zablokować serwery w dziwnym kraju.

Bardzo trudno jest tak naprawdę nawet skutecznie wygasić źródło, bo cóż z tego, że nawet uda się złapać jednego z dostawców z Polski, jeśli np. tak naprawdę był on pośrednikiem i odbierał kanały z serwerów zlokalizowanych gdzieś na egzotycznej wyspie? Jedna usługa jest uśmiercona, ale jednocześnie źródło kanałów ma się dobrze, a w tym czasie na miejsce jednego zamkniętego serwisu powstają kolejne.

Zalew różnych prostych chińskich Androidowych boxów przyśpiesza ten trend, a nawet ba – nie raz są one sprzedawane już od razu z wgraną jakąś aplikacją zapewniającą dostęp do jakiejś oferty, także kanałów polskich, w cenie urządzenia, np. na pół roku lub rok. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że to faktycznie tyle podziała ani czy w ogóle będzie dostępne cokolwiek interesującego, ale z punktu widzenia użytkownika, który nie jest wystarczająco jasno informowany, że to nielegalne – naturalnie daje się na to złapać, idąc z duchem czasów i pozbywając się choinki anten za oknem lub na dachu.

Choć przepisy prawne nieco ułatwiły w ostatnim czasie oferowanie usług legalnym operatorom na terenie całej UE, to nadal wygląda to tak, że niby się da, ale jeśli ktoś chce być legalnym abonentem polskich kanałów za granicą – ma rzucane kłody pod nogi. Także na tym, na braku podążania prawa za nową technologią – korzystają na tym piraci.

No i na koniec do tego trzeba dodać, że niestety pirackie IPTV jest znacznie prostsze dla mało zorientowanego technicznie użytkownika niż cardsharing, a i piraci znaleźli sposoby na dostarczanie kanałów, których normalnie przez cardsharing, przynajmniej w tej chwili oglądać się nie da, bo np. systemy w tym momencie są odporne. W sharingu kanałów np. brytyjskiego Sky nie ma. W pirackim IPTV owszem są. Jest to zapewne skutkiem wieloletniego ignorowania słabości HDMI, co teraz się mści w drastyczny sposób, bo nie wiele dzieliło możliwość przechwycenia obrazu z HDMI od jego wystrumieniowania do sieci.

Czy to zmierzch cardsharingu, a walka z piractwem przejdzie na zupełnie nowy poziom?

Jakby tego było mało – w tle całej tej walki są rosnące koszty praw (zwłaszcza) do transmisji sportowych i (nieco mniej) do nowości kinowych. Ceny kolejnych sezonów praw transmisji najlepszych lig piłkarskich zdają się rosnąć z przetargu na przetarg bez końca. Nadawcy zaczynają porozumiewać się pomiędzy sobą, aby w ogóle być w stanie wyjść z taką gotówką lub odbijają to później w cenach dostępu do nabytych praw, tworząc specjalne kanały lub pakiety.